

Wada wzroku na poziomie 0
kitesurfing
tatuaże tu i tam
gromadka potomków
oldsmobil
prawo jazdy kat. A i jakiś radosny piździk
muzyka zawsze i wszędzie
pomóc dzieciom
brak uszczerbków w motoryce moich kończyn
przyjemnie rozbudowane ciało
w miarę zdrowy tryb życia
odwiedzić wszystkich starych znajomych
zorganizować wielkie show
przejechać się Lamborghini Murcielago
mieć milion gigabajtów
być kimś niezapomnianym przez setki lat
wiecznie uszczęśliwiać moich przyjaciół i rodzinę
założyć fundację charytatywną
mieć swój idealny dom
być mężem najcudowniejszej kobiety na świecie
wstawać do pracy z uśmiechem
być szanowanym
odwiedzić Los Angeles, Nowy York, Hawaje
kochać się z kobietą o perfekcyjnym ciele
spędzić ogrom czasu frirajdując na desce
nigdy więcej nie rozstawać się ze znajomymi
wychować niesamowite, szczęśliwe latorośle
choć raz na żywo posłuchać p. Bartoszewskiego i uścisnąć jego rękę
nauczyć się tańczyć
pokazać przyjaciołom miejsce, które zapamiętają do końca życia
zrobić kurs masażysty
być w czymś najlepszym
zrobić backflipa na snowboardzie
...
milion różnych marzeń do spełnienia. milion chęci, milion możliwości. tylko jedno życie.
Raz biznesmen szef siedmiu spółek, sześciu banków
Pięciu hoteli i czterech luksusowych kółek
Miał znajomych w AWS, mój Boże
Jednym słowem wiodło mu się nienajgorzej
Idylla - mogło by się wydawać
Z tym, że podupadł na zdrowiu
Mo a w sumie to miał zawał
Wyszedł z tego, co miał nie wyjść, a jak?
Wziął go lekarz i powiedział tak:
"Panie, co tak spieszno panu z tą ciasną trumną?
Masz pan żonę, masz pan dzieci, weź pan urlop
Rzuć pan wszystko, serce może walnąć w każdej chwili
I spierdalaj na wakacje, nie wiem, do Brazylii!?"
Ziomek się przestraszył, w końcu zawał to nie katar
Wsiadł w samolot i na drugi koniec świata
A tam: spacer, relaks, joga, chuje muje
Mówił "Tak, teraz odpoczynku potrzebuję"
Tu się rzecz komplikuje, bo po dwóch dniach lenistwa
Cała nadzieja na powrót do zdrowia prysła
Otóż była tam przystań, w tej mieścinie rzadkiej,
Na którą nasz bohater trafił przypadkiem
pomyślał: "O, tu ludzie pracy są też"
I podszedł do rybaka który chlał wino, zresztą piąte
Popatrzył i żeby zacząć gadkę chyba, powiedział:
-No co tam słychać panie rybak?
A rybak na to:
-A dobrze, dzisiaj rano wstałem
Odbiłem łódkę, trochę popływałem, kurwa
Przez godzinę wyłowiłem ryb z piętnaście
I odpoczywam sobie od południa tutaj właśnie
-Od dwunastej? - krzyknął biznesmen - Od dwunastej już masz wolne?
-A co? Siądę tu gdzieś i wino pierdolnę
Biznesmen chociaż na wczasach poczuł się w żywiole:
-Pozwolisz, że dam ci radę...
-A co? Pozwolę!
-Jak to kurwa? O dwunastej dzień pracy skończony?
Przecież mógłbyś zarobić więcej, tylko pomyśl!
Połowiłbyś od rana, aż do chwili kiedy słońce znika
I po tygodniu miałbyś pana pomocnika
Po miesiącu kupiłbyś drugą łódkę, a potem trzecią
Po roku śmigałbyś pięknym miejskim kutrem
Później drugim, siódmym i tak dalej...
Stary, wielka firma - czy to nie brzmi wspaniale?
Tu rybak przerwał:
-Panie, muszę powiedzieć, że pomysł niezły
Ale ze mną co bedzie?
-Jak to co? Będziesz odpoczywał sobie!
-Tak? No a co ja teraz robię?
perfetto :)
dzisiaj śmigałem na windsurfingu :) to trudniejsze niż myślałem. szczególnie utrzymanie żagla nad wodą. później byliśmy na desce. zrobiłem popa :) ale ollie nad kłodą wciąż nieopanowane. w McDonaldzie zakochaliśmy się z Hobbitem w kasjerce. śmiejemy się, że pójdziemy do piekła. i zrobimy tam imprezę. a Lucyfer będzie nam gofry robił. kiedy któryś z nas czegoś nie chce zrobić to drugi mówi 'piekło czeka!' i po ptokach. motywacja nie do zdarcia :)
nigdy nie marzyłem nawet o takich wakacjach ^^