A:link { COLOR: #53B6EF; TEXT-DECORATION: none } A:visited { COLOR: #53B6EF; TEXT-DECORATION: none } A:hover { FILTER: blur(Color: #FFFFFF, direction=50, strength=5, add=3); COLOR: #53B6EF; HEIGHT: 1em } TD { FONT-SIZE: 11px; COLOR: #13CF1A; LINE-HEIGHT: 14px; FONT-FAMILY: verdana } P { FONT-SIZE: 11px; COLOR: #13CF1A; LINE-HEIGHT: 14px; FONT-FAMILY: verdana } A { FONT-SIZE: 11px; COLOR: #13CF1A; LINE-HEIGHT: 14px; FONT-FAMILY: verdana } B { FONT-SIZE: 11px; COLOR: #13CF1A; LINE-HEIGHT: 14px; FONT-FAMILY: verdana } BODY { SCROLLBAR-FACE-COLOR: #026B0E; SCROLLBAR-HIGHLIGHT-COLOR: #026B0E; SCROLLBAR-SHADOW-COLOR: #13CF1A; SCROLLBAR-3DLIGHT-COLOR: #13CF1A; SCROLLBAR-ARROW-COLOR: #13CF1A; SCROLLBAR-TRACK-COLOR: #026B0E; SCROLLBAR-DARKSHADOW-COLOR: #13CF1A; font-size: 15px; color: #13CF1A; }
Lay From LINKUP.pwii.pl

bążur!


Francja, Francja i po Francji...jak było? było nadzwyczajnie. ale to chyba nie nowość. człowiek, który całe życie najchętniej spędziłby na desce a przez ostatnie dwa lata jeździł mniej niż nic i został nagle rzucony w morze śniegu nie mógł nie być szczęśliwym człowiekiem. bardzo dużo dał mi ten wyjazd. spełniłem kilka swoich punktów honorowych (czyt. takich, które bardzo chciałem zrobić). nauczyłem się buttering'a, mam mega zdjęcie z niesamowitym grabem, poleciała odrobina krwi z nosa i wargi...ale co było najpiękniejsze? to, co kiedyś uważałem za nudne.

do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć. kiedy byłem mały piwo było gorzkie a kawa okropna. dopiero z wiekiem człowiek się do tego przekonuje. tak było z freeride'm. freeride jest stylem, którego nie da się okiełznać w pewne granice. czujesz się jakby w niebie. zamiast twardo jechać na krawędziach, płyniesz w białej chmurce, jak gdyby waga nie miała znaczenia. wystarczy delikatny ruch i skręcasz. zero siły. pod pokrywą śnieżną czeka jednak coś zupełnie innego. śnieg sam w sobie jest niebezpieczny. kiedy się zdenerwuje potrafi nas ładnie zaskoczyć, uciekając na dół, ciągnąc nas za sobą. równie dobrze może być naszym wiecznym towarzyszem, aż ktoś odkopie ciało. tak hardcorowo na szczęście nie było. choć było kilka zaskakujących momentów. urwisko, którego nie widać. mała lawina, która okazuje się wcale nie taka mała. freeride. to jest natura snowboardingu. to jest serce deskowania. nikt go do końca nie okiełznał i nikt go nigdy do końca nie okiełzna. tak wygląda niebo.

osobiście pojechałem tam pod skrzydłami AZS Katowice. jako zawodnik. mieliśmy być przeszkoleni do slalomu, w którym będziemy brać udział za jakiś czas. AZS zasponsorował wyjazd prawdziwemu trenerowi. w trzeci dzień dołączyli do nas goście. wiedziałem o nich wcześniej, ale nie wiedziałem kto to ma być. okazało się, że to przyjechał ów trener ze swoją ekipą. kadra polski w slalomie i ich trener. kadra polski i nasz wspólny trener. jak mistrz i wicemistrz polski wpadli do nas do pokoju myślałem że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej. kiedy usłyszałem 'macie wódke? jak nie to wypierdalać' od mistrza polski, serce wróciło na miejsce. nauczyłem się, że nieważne jest kto jakie ma osiągnięcia. osobiście jestem mistrzem świata w oglądaniu filmów snowboardowych. i co z tego? oni okazali się frajerami. przynajmniej za alkoholową zasłoną. stracili cały respekt. a ja się przy okazji czegoś nauczyłem. każdy jest mistrzem. każdy po swojemu.

Kufel (nasz trener) niesamowicie mi pomógł. odpowiednia sylwetka na desce, kolana, nawet wzrok. na początku byłem przygnębiony. tyle lat jazdy i tyle rzeczy do poprawy. kiedy jednak powiedział, że zaczynam kombinować, że idzie mi coraz lepiej, podniosłem się na duchu. kiedy pokazał palcem i powiedział 'najlepiej', obrosłem w piórka i odleciałem. podobno niektórzy wtedy zupełnie się dekoncentrują i jest lipa. ja chciałem zostać na tym poziomie. chciałem pokazać, że potrafię. jestem z siebie dumny. obym nie odleciał za wysoko.

we czwartek dowiedziałem się, że jestem wujkiem. byłem najszczęśliwszym wujkiem na świecie. tyle czasu czekałem. no i stało się. nie wiem czemu, ale wszyscy równo mówią, że to będzie najbardziej rozpieszczona siostrzenica na świecie. i chyba mają rację, bo mam ochotę jej dać wszystkie radości świata. oczywiście za Ninę musiał wypić cały wyjazd. było bosko. następnego dnia na wyciągu dostałem mmsa z jej zdjęciem. w życiu chyba nie dostałem takiego kopa energetycznego. to był nasz ostatni dzień jazdy. w życiu nie jeździłem tak szybko, tak pewnie, tak zwinnie. i jeszcze raz. i jeszcze raz. szaleństwu nie było końca. to była euforia. to było prawdziwe życie.

magiczną chwilą był też grupowy zjazd. Pidi miał kamerę i kręcił wszystko. jechaliśmy w ok. 15 osób. każdy się wygłupiał. jak się wywalałem Jarek skoczył nade mną. wszyscy się śmiali i próbowali jak najlepiej pokazać przed kamerą. to była druga strona snowboardingu. ekipa, śmiech, niesamowita zabawa, brak ograniczeń. nie wiem do czego to porównać. byliśmy jak grupa najbliższych przyjaciół z jednym celem: bawić się jak najlepiej. to było niesamowite. to było wyjątkowe. to było i będzie wiecznie.

ten wyjazd był magiczny. wiele takich 'chwil' miałem w życiu. każda ma swoje miejsce w moim sercu i pamięci. każda ma swój sentyment, swój klimat, swój uśmiech. każda ma swoje szczęście. każda jest moja.



święta. po raz kolejny familia Kubiczków zebrała się w komplecie. tym razem nie w pełnym komplecie, było tylko 15 osób, ale i tak było super. po raz kolejny siadłem z boku, patrząc jak ta rodzina funkcjonuje. to jest idealny organizm, tutalna symbioza. jest niesamowicie. to jest chyba mój ulubiony dzień w roku, kiedy tyle osób z naszego grona siada razem, rozmawiają, śmieją się, żartują. to jest jak jeden wielki bum radości i uśmiechu. to jest jak coś wyjątkowego. Kubiczki przy wigilijnym stole są urzeczywistnieniem szczęścia. tak to właśnie wygląda.

kiedy ktoś mi się spyta czy jestem szczęśliwym człowiekiem odpowiem, że szczęśliwszego nie ma. każdy ma swoje codzienne problemy, z którymi musi się borykać. każdy ma swoje codzienne radości i uśmiech, z którym jaśniej świeci słońce. każdy ma swoje wzloty i upadki. a to wszystko jest piękne, niepowtarzalne. bo każda chwila jest tylko jedna.


'there's only now, do it right'

ąwła.
gazilla 2008-12-26 00:33:29

skomentuj (1)

Bo zimy nie ma, to niech chociaż kolorowo będzie

bążur!